Majówka powoli dobiega końca.
U nas, na Dolnym Śląsku pogoda niestety dopisała tylko pierwszego dnia.
I ten właśnie dzień wykorzystaliśmy na zwiedzanie Zamku Książ.
Tak jak wspomniałam w poprzednim poście, co roku w trakcie weekendu majowego na Zamku odbywa się festiwal kwiatów.
Już tyle razy się na niego wybierałam, ale w tym roku postanowiłam za wszelką cenę tam być.
No i nie tylko ja miałam takie plany...
Pierwsze schody w trakcie naszej wycieczki pojawiły się już w Strzegomiu.
Korek. Stoimy. Po około 20 min udaje nam się ruszyć dalej.
Dojeżdżamy do Świebodzic i...korek. Tu kolejne 20 minut.
Wyjazd ze Świebodzic był praktycznie niemożliwy, gdyż pojawił się kolejny, ogromny korek. Dojechanie do parkingu centralnego przy Zamku zajęłoby nam pewnie około godziny. Postanowiliśmy więc, jak mnóstwo innych osób, zostawić samochód w Świebodzicach i ruszyć pieszo.
Droga była bardzo przyjemna, prowadziła przez park zwany Doliną Różaneczników lub
Traktem Książańskim.
Niestety, czułam się idąc te ponad 2,5 km, jakbym wracała z jakiegoś koncertu. Z nami szedł istny tłum, a jeszcze większy spotkaliśmy przy samym Zamku. Tam to już jeden za drugim, grzecznie podążaliśmy do kas biletowych.
A tam koleeeejki! Jedyne 40 minut zajęło nam kupienie biletów :(
Na Zamku było jeszcze gorzej. Jeden, za drugim, gęsiego toczyliśmy się wzdłuż drogi zwiedzania. Ciężko było gdzieś się zatrzymać, zrobić jakieś fajne ujęcie. Ale udało nam się jedno...ucieknąć przed deszczem, bo jak tylko weszliśmy do Zamku zaczęło lać. A jak wychodziliśmy to przestało ;)
W poszczególnych komnatach można było zobaczyć prace konkursowe florystów, jak również wystawy kwiaciarni. Muszę przyznać,że zaskoczyła mnie duża liczba mężczyzn biorących udział w konkursie.
W kolejnych komnatach można było zobaczyć drzewka Bonsai z hodowli prywatnych, z różnych krajów. Tu spędziliśmy najwięcej czasu :)
Muszę przyznać,że olbrzymie wrażenie wywarły na mnie same komnaty/sale. Niektóre z mebli, które tam zobaczyłam, chciałabym mieć kiedyś we własnym domu.
W kolejnych salach można było zobaczyć rzeźby z różnego rodzaju szkła, współczesne, jak również sprzed prawie 40 lat.
Była też sala poświęcona historii samego Zamku, jak również obozowi koncentracyjnemu w Rogoźnicy. I właśnie ta ostatnia wywarła na mnie największe wrażenie...a raczej te "pasiaki", które wisiały w gablocie....
Obiecałam sobie,że następny wyjazd to będzie właśnie wyjazd do muzeum w Rogoźnicy.
Kiedy wyszliśmy z Zamku na tarasy, przestało padać, ale zrobiło się jednocześnie o 10 stopni mniej.
Oczywiście nie można było spokojnie zrobić zdjęcia, co chwilę ktoś wchodził w kadr.
Postanowiliśmy więc ruszyć w stronę stoisk z kwiatami.
Gdybym tylko miała domek...ech...Kwiaty były śliczne. Pelargonie, begonie, fuksje, hortensje...
Zakupiłam tylko świeże ziółka do kuchni, no i storczyka z polskiej hodowli. Mam nadzieje,że go nie uśmiercę, tak jak poprzedniego :)
Obiecaliśmy sobie z mężem wrócić na Zamek Książ, kiedy będzie zdecydowanie mniej ludzi ;)
Życzę wszystkim samych słonecznych dni i dużo energii na cały tydzień :*
Ania
PS. Dziękuję, za każdy Wasz ślad tutaj :)





Rok temu byliśmy tam na majówce :)
OdpowiedzUsuńPowiedz mi, czy w zeszłym roku też to wszystko tak wyglądało czy co roku jest coś nowego ?:)
UsuńNie mam daleko , a jeszcze nigdy nie byłam .. czas to zmienić :-))
OdpowiedzUsuńByłam tam kiedyś:) jest przepięknie!
OdpowiedzUsuńUwielbiam drzewka Bonsai!
Książ polecam ...ale może w miej zatłoczonym okresie ;)
OdpowiedzUsuńCo do samego Festiwalu...pierwszy raz od siedmiu lat nie bawiłam się na nim kwiatami ;)
A nasi florystyczni mistrzowie to głównie mężczyźni.
To był mój pierwszy raz na festiwalu, a na samym zamku już trzeci :) Ale spotkaliśmy znajomych i zgodnie stwierdzili,że w zeszłym roku było ciekawiej...
Usuńmimo wszystko (patrząc na zdjęcia) chyba było warto:)))
OdpowiedzUsuńWarto :)
Usuńpiękne wycieczka :))))))))))
OdpowiedzUsuńzazdroszczę, że zamek Książ masz w zasięgu ręki ;p
byłam tam raz, jako dziecko i bardzo go mocno zapamiętałam, chętnie bym wróciła :)))
ale teraz już wiem, że koniecznie na majówkę, może 2015?
a ten festiwal kwiatowy to tylko jest jednodniowy? bo te tłumy mnie jednak przeraziły!
buziaki i powodzenia w hodowli storczyka! :)))))))))))))))
pozdrawiam ciepło,
Karola
Nie, nie festiwal trwa całą majówkę i w tym roku był do 4 maja. My chcieliśmy skorzystać z pięknej pogody, więc wybraliśmy pierwszy dzień. Pewnie dlatego były takie tłumy :)
UsuńJa zawsze żałowałam, że nie byłam na Festiwalu. Docierałam kilka razy tydzień lub dwa po tej imprezie , gdy w komnatach widoczne były ostatnie sztuki, na wpół zwiędłych bukietów. :(
OdpowiedzUsuńChyba jednak, dzięki Twojemu wpisowi, utwierdziłam się w przekonaniu, że wymęczyłyby mnie te tłumy. Dla samej wystawy na pewno warto, choć z rodziną nie dałabym rady;)
Sam zamek i jego historia zawsze robią wrażenie:)
A ja polecam :) Wybierz inny dzień niż pierwszy i pojedzcie z rana. O 10 nie ma jeszcze takich tłumów-tak nam powiedział znajomy, którego spotkaliśmy.
UsuńPiękna wycieczka!!! Przyznam, że jeszcze tam nie byłam a widzę, że warto...:))
OdpowiedzUsuńPiękny zamek i wnętrza.... i na festiwal florystyczny też chętnie bym zawitała, ach i moje ukochane bonsai były - no to przy nich spedziłabym sporo czasu :))
,,Zazdraszczam,, wycieczki mimo tych kolejek i tłumów... :)
Pozdrawiam....
Wspaniały zamek, lubie zwiedzać takie miejsca , mają w sobie mnóstwo czaru i jakieś takiej magi bijącej z dawnych lat.
OdpowiedzUsuńCo do wystawy florytsycznej, bardzo jestem ciekawa wszystkich eksponatów, w koncu kwiaty nam kobietom są bardzo bliskie :))
Miłego weekendu
Z twoimi zdjęciami przeniosłam się gdzieś daleko, gdzie mi bardzo błogo. Pozdrowienia i zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńposzalałabym przy tych kwiatkach, pozdr
OdpowiedzUsuń