wtorek, 17 listopada 2015

Parę słów z życia matki bliźniąt :)

Dawno tu nie zaglądałam i nawet nie wiem jak zacząć. Od czego zacząć...

Wszystko się zmieniło, wszystko powywracało do góry nogami. 
Problemy, które pojawiały się pół czy rok roku temu, teraz wydają mi się takie błahe.

Nie ma już czasu na wieczór z książką, nie ma czasu na śledzenie blogów, nie ma czasu na buszowanie po sklepach w okresie wyprzedaży, nie ma czasu na nic. 
Wszystko krąży wokół dziewczynek. One planują nam każdy dzień, tydzień, miesiąc.
 Może gdybym miała sztab ludzi, mamę, teściową, ciocie, wujków...może by było łatwiej, ale nie mam. Teściowa z doskoku, pani tuż przed 70-tką, mój tato czynny zawodowo. 
Ciocie, wujkowie daleko. Mąż w pracy, a ja całe dnie z dziewczynkami.

 Kiedy jedna śpi, druga chce się bawić. To jest jeszcze ta lepsza perspektywa. Gorzej jak obie płaczą i obie chcą się do mamy poprzytulać. A mama już z dwójką na raz nie daję rady :/

Strasznie ubolewam,że nie wykorzystałam w pełni ciąży do tego, żeby zawczasu o wszystkim poczytać, zaplanować, kupić.
 Kiedy kubek niekapek, jak zaczyna się ząbkowanie, które gryzaki najlepsze...

Kiedy kładę dziewczynki spać, zwyczajnie padam. Nie mam siły otworzyć komputera i zgłębiać tajniki macierzyństwa na blogach, oczy mi się same zamykają, gdy otwieram jakieś poradniki. 

Niania, ktoś do pomocy. Zwyczajnie mnie nie stać. 80% pensji i dwójka dzieci naraz.
 Podwójny wydatek. I wszyscy tylko mówią,że fajnie, że tak naraz. 
Ale nikt nie wie, ile razy i do ilu lekarzy trzeba jechać z wcześniakami. Ile kontroli zaliczyć, rehabilitować. A wszędzie prywatnie, bo kolejki do specjalistów po pół roku.

Do następnego...mam nadzieję,że szybciej niż za 4 miesiące :)



sobota, 20 czerwca 2015

Jesteśmy już razem...

Jesteśmy już razem...
Marysia i Hania :)
Niebawem skończymy miesiąc. 
Dokazujemy naszym rodzicom, oj dokazujemy...




PS. Nie wiem kiedy uda się naskrobać kolejny wpis. Z dwójką maluchów niełatwo zjeść śniadanie, a co dopiero znaleźć czas dla siebie :(

Miłego weekendu
Ania

wtorek, 19 maja 2015

W oczekiwaniu na...

Białe, powycierane ściany
Metalowe, niewygodne łóżka z dziwnie wyglądającą pościelą z napisem "Hollywood rental"
Odpadająca z sufitu farba i zardzewiały brodzik w łazience
Na śniadanie biały chleb, na kolację biały chleb
Obiady...
14 dzień w szpitalu i w końcu usłyszałam, że już mogę bezpiecznie rodzić
Skurcze zaczęły pojawiać się w sobotę, ale na razie wszystko łagodnie przechodzi
Jedno łóżko, jedna sala i mnóstwo nowych twarzy, które przychodzą i odchodzą
I próżnia...nie wiem ile tak jeszcze,czy czekamy na akcję czy uznajemy, że bliźniaczki są na tyle duże i można rozwiązać ciążę...

Torbę do szpitala spakował mąż.
Co ma być to będzie, aczkolwiek nie lubię mieć poczucia, że czegoś nie dokończyłam....
A właśnie tak jest, ponieważ pokój dziewczyn jest w totalnym nieładzie.
Brakuje wszelkich dodatków, lampy, żyrandola, dywanu, karnisza, firanek...
Oj jakbym chciała mieć takie krasnoludki, które na nasz powrót ze szpitala, skończyłyby pokój wedle moich zaleceń :)

Tak bym chciała już mieć wszystko za sobą, móc przytulić dziewczyny...
Na początku musiałam uzbroić się w cierpliwość, teraz ta cierpliwość się kończy
Nawet nie mam weny do blogowania i czytania, choć czasu mam mnóstwo
Tyle u Was propozycji na Dzień Matki czy Dzień Dziecka...piękne prezenty, konkursy...
To chyba już jakieś szpitalne przygnębienie mnie dopada....

Ania

poniedziałek, 4 maja 2015

Coraz bliżej...

Totalnie zaniedbałam wszystko...
Nie zaglądam do Was, nie mam weny do pisania.
Moje coraz gorsze samopoczucie "rozłożyło" mnie całkowicie. 
Pokój nie jest skończony, torba nie jest spakowana.
Próbowałam zrobić nowy szablon na blogu i nic mi z tego nie wychodzi :(
Wszystko wywróciło się do góry nogami.
Maj się zaczął, dzieci coraz bardziej kopią i się rozciągają.
Czuję,że już długo nie pobędziemy we trójkę...
 


W pokoju udało się skompletować parę dodatków.

 


No i przede wszystkim go wyposażyć.




Brakuje jednak kącika do karmienia i porządnego fotela.
No i który tu wybrać...?




Szafa nie ma gałek, okno ani karnisza ani zasłon. A komoda żadnego organizera.





Budżet coraz mniejszy. Wciąż myślę, co wybrać. Tylko brak sił na jakiekolwiek wyjście z domu  :(

Mam nadzieję,że następny wpis będzie jeszcze w trójkę :)

Miłego tygodnia Kochani.
Ania


wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozwalona...

... psychicznie i fizycznie.
Święta minęły w pędzie, totalnym zmęczeniu i braku sił na wszystko. 
Po cichu liczyłam, że do połowy kwietnia uporam się z pokojem, wyprawką i będę tylko leżeć, oszczędzać się i czekać.
Jakże się myliłam...
Pierwsza wizyta na Izbie, badania, wizyta u ordynatora. I słyszysz, że ktoś nie jest zwolennikiem podania sterydów, skoro nic się nie dzieje (choć masz skierowanie), że nie ten szpital na taki przypadek jak ja.
W głowie brzęczą Ci słowa położnej ze szkoły rodzenia, że nie ma się czym przejmować, że przyjmą bez problemu, że nie muszę ćwiczyć każdego ćwiczenia, bo będzie cesarka.
Wychodzę z Izby i pękam...Sterydów na rozwój płuc dla dziewczyn nie podano, cesarka będzie jeśli będzie wskazanie, a położna każe leżeć i się maksymalnie oszczędzać.
 Lekarz prowadzący na całe zdarzenie odpisuje krótkie "ok"...
Przeryczałam prawie cały weekend. Postanowiłam jednak się zebrać w sobie i choć kupić walizkę do szpitala, resztę potrzebnych rzeczy do wyprawki...
Skończyło się na walizce i śpioszkach. Nogi jak banie, odmówiły posłuszeństwa.
A do tego znowu mnie rozłożyło choróbsko.
Nie mam sił na nic, leżę w łóżku i przeglądam album od Mimi.
Nawet na Wasze blogi ciężko mi zajrzeć :(


Nie mam siły i weny szukać kocyków, wanienki itd. 
Wyprałam ciuszki, od to...i tyle.
A jak czytam na niektórych blogach, że już w 30 tygodniu wszystko kupione, spakowane, pokój uszykowany to łzy mi się cisną do oczu...
Mi mija 31 tydzień, w głowie brzęczą słowa lekarza, aby wytrzymać do końca 34 tygodnia.
 Mąż całymi dniami w pracy, a ja rozwalona na maksa...

Oj mało to pozytywny post...

Ania
 



sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołego Alleluja :)!

Kochani,
 chciałabym podziękować za wszystkie życzenia, które do mnie już spłynęły
 i jednocześnie życzyć Wam,
aby te Święta Wielkanocne
wniosły do Waszych serc
wiosenną radość i świeżość,
pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.

 Wesołego Alleluja :)!






czwartek, 2 kwietnia 2015

Wielkanocne dekoracje DIY

Pochłonięta kompletowaniem wyprawki, postanowiłam przed świętami nieco zwolnić.
Na blogach już mnóstwo dekoracji, propozycji DIY, a ja dopiero dziś postanowiłam udekorować mieszkanie.


W tym roku jak nigdy, postawiłam na "zimne" kolory. 
Będzie czerń, biel, srebro i odcienie naturalne :)

Pierwsza moja propozycja, to propozycja, którą można było spotkać już na wielu blogach.
Zwykła farba w spray'u - u mnie srebrna (została po świętach Bożego Narodzenia :))
A do tego mały akcencik w postaci piórka.



Druga moja propozycja to białe jajko, washi tape i marker.





 Jest i akcent kwiatowy :)


 





A teraz trzeba pomóc mężowi w sprzątaniu ;)

Dziękuję,że jesteście...