Mój kochany mąż ma taką zasadę, że w piątek nie je mięsa. Czasem jest dyspensa, w momencie kiedy mamy do czynienia z żywieniem zbiorowym (cokolwiek to znaczy :)).
Zatem dziś, jak na chemika przystało, eksperymentuje ;).
Postanowiłam zrobić naleśniki Nigelli, które pewnie większość z Was już robiła lub też kosztowała.
I muszę Wam powiedzieć,że są pyszne... i smakowały nie tylko mnie :).
Naleśniki Nigelli:
- 2 łyżki stołowe masła
- 1 i 1/2 szklanki mąki
- 1 i 1/3 szklanki mleka
- 2 łyżki stołowe masła
- 2 jaja
- 2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cukru
- szczypta soli
W rondelku roztapiamy masło i pozostawiamy do ostygnięcia. Do
jednej miski wsypujemy: mąkę, proszek do
pieczenia, sól, cukier. Mieszamy. Do drugiej miski wlewamy mleko, dodajemy jaja oraz ostudzone masło i dokładnie mieszamy.Wszystko łączymy i jeszcze raz mieszamy. Smażymy z obu stron na złoty kolor.
Smacznego :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz